Jeśli czytacie ten wpis, to znaczy, że wszystkie ustawienia zadziałały, a ja jestem 600 km od domu i tworzę nadmorskie historie. O, właśnie! Dajcie mi od razu znać (w komentarzach, rzecz jasna) czy chcecie zobaczyć wpis znad Bałtyku. Od razu uprzedzam, że bez pamiątkowego selfie i magnesu na lodówkę nie wracam. Chyba znowu mam słowotok, więc przejdźmy do wpisu.
Nie pamiętam, kiedy ostatnio robiłam zdjęcia makro. A przecież był to główny, o ile nie jedyny rodzaj fotografii który pochłaniał mój cały wolny czas, gdy jeszcze nikt nie wiedział, że posiadam aparat. Siedziałam w ogródku mamy, schowana w trawie i czekałam, aż motyl usiądzie na tym kwiatku, który wyostrzyłam.
Jeszcze w kwietniu wszyscy byliśmy uziemieni, a to właśnie wtedy zaczęło pokazywać się wiosenne słońce, a wszystko dookoła kwitnąć i zielenić. Wtedy też powstały te zdjęcia. Mam nadzieję, że są tu jacyś miłośnicy makro i wpis ten będzie miłą odskocznią od sesji. 😏
Nie pamiętam, kiedy ostatnio robiłam zdjęcia makro. A przecież był to główny, o ile nie jedyny rodzaj fotografii który pochłaniał mój cały wolny czas, gdy jeszcze nikt nie wiedział, że posiadam aparat. Siedziałam w ogródku mamy, schowana w trawie i czekałam, aż motyl usiądzie na tym kwiatku, który wyostrzyłam.
Jeszcze w kwietniu wszyscy byliśmy uziemieni, a to właśnie wtedy zaczęło pokazywać się wiosenne słońce, a wszystko dookoła kwitnąć i zielenić. Wtedy też powstały te zdjęcia. Mam nadzieję, że są tu jacyś miłośnicy makro i wpis ten będzie miłą odskocznią od sesji. 😏

