sobota, 6 października 2018

LOTS OF LOVE | Iza i Krzysiek

Pewnie zauważyliście, że na blogu są spore zaległości. Sesje robiłam już dawno, a publikuję je dopiero jakiś miesiąc później. Nie chcę wrzucać wszystkiego na raz, mój internet zresztą pewnie by tego nie wytrzymał. Mamy koniec września, więc doszła jeszcze moja przeprowadzka na studia i cała biurokracja z tym związana. W tym całym zamieszaniu wolę zdjęcia dawkować pomalutku.

Dzisiaj zobaczycie efekty sesji Izy i Krzyśka, czyli z tak zwanej "sesji zakochanych". Dla mnie są one trudniejsze do wykonania od plenerowych zdjęć jednej osoby. W końcu punkt skupienia musi się tutaj rozłożyć na dwoje. Chociaż nie mogę narzekać, bo ta para bardzo mi to ułatwiła. Byli chętnie do współpracy, zaangażowani i godzili się na wszystkie dziwne pomysły. Słońce też nam dopisało, mogę nawet powiedzieć ze za bardzo, bo na niektórych fotografiach tak zależało mi na złapaniu promieni, że to one grają główny plan. Pocieszam się tym, że Iza podobnie jak ja ma słabość do fotografii, więc zrozumie moją koncepcję. Nie będę już przedłużać, chodźcie zobaczyć, co udało nam się stworzyć! 🙂

Iza & Krzysiek 💕
(kliknij na zdjęcie, aby zobaczyć je większe i w lepszej jakości)

sobota, 29 września 2018

GIRL FROM THE WATER | Kamila Pieróg

W ostatnich wpisach nie było za dużo tekstu, więc mam nadzieję, że wybaczycie mi to, jak bardzo dzisiaj się rozpiszę. To ta "potrzeba wylewania myśli", jak to ktoś kiedyś ładnie nazwał. I tak nadal się łudzę, że ktoś przeczyta od deski do deski.

Macie tak czasem, że totalnie się na coś nastawicie? Wiecie, że musicie to zrobić i koniec. Uczucie trochę podobne do tego, gdy ma się ochotę na coś słodkiego... albo zjecie czekoladę, albo rozniesiecie cały dom... (bo ktoś jeszcze poza mną tak ma, nie?) Takie wrażenie odniosłam, gdy znalazłam miejsca na ostatnią sesję zdjęciową. GENIALNE MIEJSCE. Szukałam czegoś takiego dla dziewczyny, która się do mnie zgłosiła i która zresztą dzień przed sesją kompletnie mnie olała. Wiedziałam, że chcę wykonać tam zdjęcia i to już, teraz, zaraz. Sięgnęłam po swój zeszyt z koncepcjami na sesję, bo przecież pamięć już nie ta i wszystko trzeba zapisać. Znalazłam w nich pomysł idealny, napisałam do dziewczyny, na którą zawsze mogę liczyć w przypadku sesji, która bardzo się angażuję i z którą świetnie mi się pracuje. Przedstawiłam jej całą ideę. Czekałam jakieś 5 minut na odpowiedź i już zaczęłyśmy wybierać, która sukienka będzie lepsza. Później przeszukałam swoją kosmetyczkę w celu znalezienia fioletowej szminki. Kamila przeszukała swoją. Żadna z nas takiej nie miała. Wystarczyła godzina, może nawet trochę mniej, jak Kamila wysłała mi zdjęcie świeżo kupionego błyszczyku do ust w odcieniu, jakiego szukałyśmy. Ktoś, kto nie siedzi w fotografii pewnie teraz pomyśli sobie, że to nienormalne. Kupiła coś, co przyda się jej tylko i wyłącznie do sesji. Ja mam dwa pudełka takich rzeczy i długą, piękną suknię wiszącą w szafie. I wiecie jak to się nazywa? ZAANGAŻOWANIE. To za to cenię sobie Kamilę i współpracę z nią, co pewnie powtórzyłam na tym blogu już milion razy i powtórzę jeszcze trzy razy tyle. Dlatego zupełnie inne podejście mam do dziewczyn, które coś od siebie dają, z którymi mogę tworzyć coś więcej, niż "zwykłe profilowe na Facebooka" (tak, miałam takie przypadki, gdzie pisano do mnie tylko w celu otrzymania takiego zdjęcia). Wyjaśnijmy coś sobie. Nie jestem profesjonalnym fotografem, nie mam zakładu, nie utrzymuję się z tego, nie muszę i nie będę robić zdjęć każdemu i wszystkiemu. Od zawsze powtarzałam, że to moja pasja i tak do tego podchodzę. Chcę realizować swojego pomysły, dzięki czemu się spełniam. Jasne, że zależy mi na nowych twarzach, bo każdy człowiek wnosi coś nowego do całej mojej przygody z fotografią. Każdą sesję, którą do tej pory wykonałam wspominam bardzo dobrze, każda była dla mnie wyjątkowa, każda czegoś mnie nauczyła i każda na pewno była mi potrzebna, żeby wkroczyć choć o jeden schodek wyżej na mojej drodze do idealnych zdjęć. Wystarczy mi, że robię to, co lubię.
W sesji z Kamilą nic nam nie przeszkodziło. Na dodatek jak zawsze towarzyszyło nam dużo śmiechu. Wspólnymi siłami udało nam się stworzyć zdjęcia, z których jestem bardzo zadowolona! 🙈❤

Mod: Kamila Pieróg
(kliknij na zdjęcie, aby zobaczyć je większe i w lepszej jakości)

sobota, 22 września 2018

AUTUMN IS COMING | Dorota Banachowicz

Jeśli ktokolwiek zasługuje na brawa w tej sesji, to Dorota! Powodów jest mnóstwo! Przede wszystkim za cierpliwość, bo ja od początku marudziłam. Najpierw z samym pomysłem sesji, później ze stylizacją (w końcu były dwie), z miejscem na sesje, które wybrałam dzień przed terminem i na koniec, na kilka godzin przed sesją z pogodą, bo nadciągała ogromna chmura... a Dorota to dzielnie znosiła i pewnie dzięki niej zdjęcia odbyły się w pierwszym, ustalonym przez nas terminie. To jednak nie koniec rzeczy, za które będę ją chwalić. Zazwyczaj, gdy piszą do mnie dziewczyny w sprawie fotografii, interesuje je cena i ilość zdjęć. Tym razem otrzymałam przepiękną wiadomość. Dorota napisała mi, dlaczego chciałby stanąć przed moim obiektywem. Mówiąc z ręką na sercu- choćby nie miała terminów, znalazłabym czas dla niej. Za ten ogromny uśmiech, który wywołała na mojej twarzy. 😍
I najważniejsza sprawa- dzielnie pozowała! Musiałyśmy łapać słońce, które zza chmur przebijało się tylko na kilka sekund, a mimo to, mamy je na zdjęciach. 
Ogromnie cieszę się, że mogłam z nią pracować! Dla mnie, na tych zdjęciach złapałyśmy ostatki lata i małym akcentem zapoczątkowałyśmy jesienny sezon.🍁

Na zdjęciach: Dorota Banachowicz
(kliknij na zdjęcie, aby zobaczyć je większe i w lepszej jakości)