wtorek, 20 grudnia 2016

CHRZCINY

Od ostatniego wpisu na blogu minęło trochę czasu, ale w końcu jestem. I nie, nie zrezygnowałam.

Żeby po tak długiej przerwie nikogo nie zanudzać, od razu przejdę do konkretu. A jest o czym mówić!
Otóż pod koniec listopada dostałam propozycję, by robić zdjęcia na Chrzcinach. I muszę się przyznać,
że zgodzenie się nie było dla mnie oczywiste. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, ale pojawiały się też obawy „a jak nic mi nie wyjdzie…?” Nie ulega wątpliwości, że Chrzest jest czymś wyjątkowym, jest raz na całe życie i nie da się go powtórzyć. Więc byłam przepełniona strachem.
Ale na szczęście mam wokół siebie ludzi, którzy ciągle powtarzali żebym spróbował, że przecież zawsze chciałam, że to lubię, że będę żałowała jeśli się nie podejmę i przede wszystkim, że dam radę.
Na dodatek cały czas gdy o tym myślałam, przypominało mi się jedno z postanowień na 2016 rok zapisane na ostatniej stronie kalendarza- PODEJMOWAĆ RYZYKO.
I takim sposobem na początku grudnia, trzymając w drżących od stresu dłoniach, robiłam zdjęcia na
Chrzcie Świętym.

I dzisiaj przychodzę z dosłownie garstką zdjęć z tego wyjątkowego dnia (starałam się wybrać takie, które dużo nie zdradzają) i które mam nadzieję, będę stanowiły dla mnie pamiątkę na tym blogu.

Chciałabym też podziękować wszystkim uczestnikom tego wydarzenia, za wsparcie, daną możliwość i przemiłą atmosferę, dzięki której zdecydowanie mniej się stresowałam! :)
(kliknij na zdjęcie aby zobaczyć je większe i w lepszej jakości)













4 komentarze:

  1. Piękna dziewczynka. Super, że się zdecydowałaś i podjęłaś ryzyko, bo ceremonia została pięknie uchwycona :)

    OdpowiedzUsuń